poniedziałek, 3 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter



 Życie zaczyna się dopiero po śmierci, dla tej historii właśnie taka jest rzeczywistość, tylko umiera się szybciej, a każdy musi do dnia swojej śmierci wybrać frakcję do której dołączą- Trojkę, lub Miriadę, obie toczą zażarty bój o Niezwerbowanych. Tenley od zawsze posiadała ogromny dar, moc tak wielką, że obie frakcje pragną mieć ją po swojej stronie. Mimo wszystko Ten nie chce opowiedzieć się za żadną stroną, a niedługo ma się przekonać, że takie niezdecydowanie i zwlekanie przynosi niekoniecznie dobre skutki.

 Trójkąt miłosny! Tak, nikt by się nie spodziewał, że to już tryliardowa powieść z trójkątem miłosnym (bo przecież przy każdej nastolatce zawsze kręci się dwóch chłopaków, tak?). Poznajcie Kiliana i Archera, dwóch adonisów, którzy kręcą się wokół naszej głównej bohaterki. Kilian jest aroganckim, zapatrzonym w siebie egoistą, a Archer... Hem... Archer jest przystojny (postać tak płaska, że nie ma co o niej powiedzieć). Kogo wybrała Tenley? Oczywiście Kiliana, co możemy poznać po większym skupieniu się na jego osobie i cechach w książce. Tak, dobrze się czyta książki z trójkątem miłosny, ale to jest temat wałkowany od lat i nic nowego nam to już nie wniesie. Możemy jednak zawsze skoncentrować się na głównej bohaterce, która nie grzeszy inteligencją, jest bardziej łatwowierna niż dziecko, a mimo to uważa, że jest dość aspołeczna i zamknięta na innych. Cóż, z większą sprzecznością się jeszcze nie spotkałam

 Powieść jaką jest "Firstlife" z pewnością przynosi wiele sprzeczności, między innymi dlatego, że bardzo kojarzy się z wieloma innymi książkami, przykładowo z "Niezgodną" V. Roth, albo z "Plagą samobójców" S. Young, co mówi nam, że nie jest łatwo napisać książkę bez (nawet przypadkowego) wzorowania się na tym co przeczytaliśmy. Pozytyw jest taki, że jeśli ktoś jest fanem wymienionych powyżej książek, to może po tę sięgnąć bez wahania, inaczej jest z tymi, co jeszcze mają lekkie uprzedzenia. Historia, która jest zawarta w tej książce, nie mówi nam praktycznie nic. Często błądziłam i szukałam odniesienia do tego, co autorka wymyśliła i nam podała na tacy, jednak dla mnie motyw przewodni był niemal niewyczuwalny, niezbyt było wiadomo o co chodzi samej autorce, a bohaterka chyba nie wiedziała nic o tym, co robi. Tak, dostajemy świetną akcję, ciągle coś się dzieje, nie ma momentu, byśmy się nudzili, jednak ona do niczego nie prowadzi. Do teraz nie mam pojęcia o co chodziło (a może po prostu nie umiem czytać ;) ). W dodatku jeśli myślicie, że przez całą książkę poznacie moc głównej bohaterki, to jesteście w błędzie, nie znajdziecie wzmianki o tym, a przecież książka nie należy do tych króciutkich. Nie wiem dlaczego autorka nam tego nie zdradziła, ale przecież nie opisała też dokładnie świata w jakim się poruszamy., czasami zmieniała wygląd bohaterów (a szkoda), nie mamy pojęcia też o ludziach odpowiedzialnych za frakcje. Jedyne co muszę przyznać, to fakt, że zakończenie książki sprawiło, że moja ocena jest wyższa, ale mnie łatwo przekonać samymi zakończeniami, bo wiadomo, że dobrze napisane zakończenie jest większością sukcesu, ludzie po prostu je najbardziej zapamiętują i dlatego strasznie oddziałuje to na ocenę końcową.

Podsumowując: książka wciąga mimo swoich błędów, zmarnowany potencjał książki, bohaterowie naiwni i płytcy, w dodatku mamy standardowy trójkąt miłosny, historia nie należy do najlepszych, ale za to okładka jest przepiękna. Wyczuwam, że to kolejna książka z tych, które albo się kocha, albo nienawidzi. Cóż, ja się bardziej skłaniam ku tej drugiej opcji, a wy?


http://www.harpercollins.pl/Recenzja napisana dzięki współpracy z wydawnictwem HarperCollins.

wtorek, 14 marca 2017

NIE dla jednolitej ceny książki.

 Jestem wieloletnim czytelnikiem i nie wyobrażam sobie wprowadzenia ustawy o jednolitej cenie książki. Czekam na wiele kontynuacji serii na które nie będzie mnie stać (pewnie jak i wielu z was), bo ktoś postanowił, że książki przez rok od wydania będą miały jedną cenę, która zapewne nie będzie tak dobra, jak obecne ceny w księgarniach internetowych typu Nieprzeczytane.pl, Czytam.pl, Livro, Aros, czy Bonito. Te księgarnie tylko stracą na tej ustawie, ponieważ taka forma nie będzie się czytelnikom opłacała, będą musieli dopłacić za wysyłkę, a przecież mogą iść do księgarni stacjonarnej i kupić taniej. Ta ustawa uderza nie tylko w nas, ale też w księgarnie internetowe, które przecież uwielbiamy z powodu świetnych promocji, dodatkowych zakładek, i dużego asortymentu, którym nie może się pochwalić żadna księgarnia stacjonarna, a przynajmniej nie dostaniemy tam wszystkiego od ręki.
 Ceny małych książeczek dla dzieci będą miały być równe z cenami książek naukowych, czy np. fantastyki? Książka licząca 1000 stron, będzie miała taką samą cenę, jak książka, która ma ich 250? Może podręczniki dla studentów będą kosztować tyle, ile książka beletrystyczna? (To akurat byłoby dobre dla tych studentów, którzy mają taką sytuację, że jeden podręcznik kosztuje obecnie koło 200zł) Zapewne twarde, miękkie i zintegrowane okładki też będą kosztować tyle samo? Nie będzie serii w kioskach, nie znajdziecie też książek jako dodatków np. w gazetach. Pomyślcie ile może zmienić ta ustawa, niektóre książki nie będą wychodzić, jeśli sprzedaż nowych tytułów spadnie, a jestem pewna, że tak będzie, bo są ci, co będą czekać cały rok, aż cena spadnie do rozsądnej kwoty, choć wiadomo, że z bólem serca.
 Zastanawialiście się jak ta ustawa pomoże wydawnictwom? Cóż, przeczytałam świetny artykuł od wydawnictwa Jaguar: "Cena sztywna jak trup" i powiem tak: nic dodać, nic ująć. Informację dostaliśmy z pierwszej ręki, wydawnictwa raczej nie zarobią na tej ustawie kokosów, zapewne będą stratni w wielu kwestiach. Polecam zapoznać się z tym artykułem w razie wątpliwości co do zajęcia jakiejkolwiek strony w tej dyskusji.
 Oni już zaczęli swoją "Grę o tron". My również walczmy o swoje, nie pozwólmy na uderzanie w nas i naszą pasję, bądźmy tak silni i odważni, jak wielu bohaterów naszych książek. To nic nie kosztuje, podpisać petycję może każdy. Przynajmniej będziemy mieli poczucie, że zrobiliśmy COŚ by zaprotestować, pokazać, że nie damy się zwariować i że umiemy postawić na swoim.




Link do petycji: KLIK
Link do akcji na Facebooku: KLIK
Link do strony PIK z ustawą: KLIK